W żółtych płomieniach liści

Nadejszła wiekopomna chwila i trzeba było wykopać warzywa z ogrodu. Samemu nudno i długo, dzionek byl sloneczny, to zmontowaliśmy brygadę rodzinna i wyruszyliśmy na ogrody. Ogrody są wielkie, długaśne, po sąsiedzku wykopywali sąsiedzi, cieplutko bylo, a dzieciaki miały frajdę…no, może poza Średnim, który sceptycznie przyjmował nasze zachwyty nad rolą wspólnoty rodzinnej w wykopywaniu marchwi. – […]

Czytaj dalej W żółtych płomieniach liści

Niedzielny spacer i dużo kota

Brzozy  zrobiły zmasowany atak liściowy na trawnik, a dąb- na taras. Wstajemy rano w lisciach. Mamy plantacje liści, baśniowe, jak z lasu Lothlorien. 🙂 A w ogóle to dzisiaj, przy okazji słonecznej niedzieli poszliśmy śledzić jesień, z Małym, Mężem  i Panem Kotem.Trzeba było zatrzymywać się co krok, żeby dokładnie obejrzeć wszystkie piękności wrześniowe. Onętki i […]

Czytaj dalej Niedzielny spacer i dużo kota

Grzyby, dębowe liście, urodziny

Dzisiaj był grzybowy dzień.Obdarowani olbrzymią ilością dorodnych prawdziwków, podgrzybków i maślaków- ślimaków zasiedliśmy całą rodzinką do skrobania..czyszczenia..uch.Wszyscy lubią jeść grzyby, ale nie wszyscy- a raczej mało kto- lubi skrobanie. Ale nec Hercules contra plures, więc grzyb nie straszny, skoro zaczaił się na niego nawet Średniak, który miał dzisiaj urodziny.– To już lekka przesada, obierać grzyby […]

Czytaj dalej Grzyby, dębowe liście, urodziny

Leśna i wrzosowa

Korzystając z cudnej pogody wymknęłam się rowerem do lasu, w teorii znaleźć grzyby, w praktyce udalo mi się tylko wrzosy, mrowisko no i zdjęć porobiłam. Nie umiem zbierać grzybów, no nie umiem i już. Tato zawsze potrafił, całe kosze nosił, a ja z dumą zdobyłam robaczywego maślaka. Oto nasz las w całej krasie. Publikuj posta

Czytaj dalej Leśna i wrzosowa

Czego lato nie wiedziało

Uff, jakoś obrobiłam się z grubsza z planami wynikowymi i ogólnym chaosem, który nastąpił po końcu świata…to jest wakacji. Oto pamiatkowe, traumatyczne zdjęcie, wychodzimy z chłopakami na uroczysty początek roku szkolnego, 1 września. Jest wrzesień, wstajemy o 6 rano, jemy śniadanie w letniej kuchni, do której trzeba przebiec zimne, rześkie 20 metrów z domu, co […]

Czytaj dalej Czego lato nie wiedziało

Rodzice nie podkopujcie:) Czyli pocieszny świat.

     ‚Rodzice, nie podkopujcie !’ <!– DgoPrepare('WindowLoginForum', ' Zaloguj się E-mail OnetHasło Niepoprawne dane Objaśnienia Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła‚, 0, 1, 1, ‚\”Anuluj\”:\”none\”‚, 0) // End –> Zaloguj się E-mail OnetHasło Niepoprawne dane Objaśnienia Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła Anuluj Wiersz Ogdena Nasha Przypuszczam, że dzieci instalatorów wiedzą więcej o instalatorstwie niż sami instalatorzy, a dzieci spawaczy […]

Czytaj dalej Rodzice nie podkopujcie:) Czyli pocieszny świat.

Wakacyjna Księga Radości- Wrocław, czekolada i sierpniowe ostatki

Kalina z mężem pojechała zwiedzać Wrocław. Wstyd mi, pierwszy raz w życiu byłam w tym pięknym mieście. Urokliwe jak rzadko.Od nas jest to prawie 400 km, wyprawa nie byle jaka. Zostawiliśmy chłopaków z meżową mamą i wybraliśmy się do miasta krasnali i czekolady. Krasnale- o co pytałam tubylca zaprzyjaźnionego, co nas oprowadzał, czyli Aldiego, – […]

Czytaj dalej Wakacyjna Księga Radości- Wrocław, czekolada i sierpniowe ostatki