Leśna i wrzosowa

Korzystając z cudnej pogody wymknęłam się rowerem do lasu, w teorii znaleźć grzyby, w praktyce udalo mi się tylko wrzosy, mrowisko no i zdjęć porobiłam. Nie umiem zbierać grzybów, no nie umiem i już. Tato zawsze potrafił, całe kosze nosił, a ja z dumą zdobyłam robaczywego maślaka. Oto nasz las w całej krasie. Publikuj posta

Czytaj dalej Leśna i wrzosowa

Czego lato nie wiedziało

Uff, jakoś obrobiłam się z grubsza z planami wynikowymi i ogólnym chaosem, który nastąpił po końcu świata…to jest wakacji. Oto pamiatkowe, traumatyczne zdjęcie, wychodzimy z chłopakami na uroczysty początek roku szkolnego, 1 września. Jest wrzesień, wstajemy o 6 rano, jemy śniadanie w letniej kuchni, do której trzeba przebiec zimne, rześkie 20 metrów z domu, co […]

Czytaj dalej Czego lato nie wiedziało

Rodzice nie podkopujcie:) Czyli pocieszny świat.

     ‚Rodzice, nie podkopujcie !’ <!– DgoPrepare('WindowLoginForum', ' Zaloguj się E-mail OnetHasło Niepoprawne dane Objaśnienia Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła‚, 0, 1, 1, ‚\”Anuluj\”:\”none\”‚, 0) // End –> Zaloguj się E-mail OnetHasło Niepoprawne dane Objaśnienia Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła Anuluj Wiersz Ogdena Nasha Przypuszczam, że dzieci instalatorów wiedzą więcej o instalatorstwie niż sami instalatorzy, a dzieci spawaczy […]

Czytaj dalej Rodzice nie podkopujcie:) Czyli pocieszny świat.

Wakacyjna Księga Radości- Wrocław, czekolada i sierpniowe ostatki

Kalina z mężem pojechała zwiedzać Wrocław. Wstyd mi, pierwszy raz w życiu byłam w tym pięknym mieście. Urokliwe jak rzadko.Od nas jest to prawie 400 km, wyprawa nie byle jaka. Zostawiliśmy chłopaków z meżową mamą i wybraliśmy się do miasta krasnali i czekolady. Krasnale- o co pytałam tubylca zaprzyjaźnionego, co nas oprowadzał, czyli Aldiego, – […]

Czytaj dalej Wakacyjna Księga Radości- Wrocław, czekolada i sierpniowe ostatki

Wakacyjna Księga Radości- jezioro.

Wybraliśmy się nad jezioro Tobołowo, odwieźć na obóż Dużego. Na miejscu okazało się,że Średni też postanowił zostać.Jezioro cudne, popatrzcie. Tutaj Średniak i Mały zażywają kąpieli z tatą. W miłym cieniu…prawie jak u Kochanowskiego. Gościu siądź pod mym liściem. 🙂Ja i teściowa 🙂 Teraz my z Miłym… A na koniec Tata i Syn

Czytaj dalej Wakacyjna Księga Radości- jezioro.

Romantyczne piosenki na sierpniową niedzielę:)

Dzisiaj słucham piosenek.Znalazłam takie cudo. http://www.youtube.com/watch?v=GdN2JcHwars&feature=related Litewskie, 1967 rok. Dziewczyna jest piękna, śpiewa z uczuciem, a jej oczy..o tych oczach można poemat.Gorące popołudnie, świerszcze, więdną mi rabaty.Dzieci jedzą arbuza a ja słucham, wzruszam się..Teraz nasz polski Piotr Szczepanik. http://www.youtube.com/watch?v=0NIBAiIzRWM&feature=related I Łucja Prus ze Skaaldami. http://www.youtube.com/watch?v=FpFlvLsudyE I Grechuta, jaki on piękny był…. http://www.youtube.com/watch?v=8lL7aBs6ucA&feature=relatedhttp://www.youtube.com/watch?v=P6K1VvYtC2I&feature=related

Czytaj dalej Romantyczne piosenki na sierpniową niedzielę:)

Wakacyjna Księga Radości- młynek zbożowy, dużo marchwi i floksy na ogrodzie

Sierpień, sierpień!A my zakupiliśmy młynek zbożowy, aby mieć własną mąkę. Dzisiaj kalinowy mąż kupił woreczek pszenicy na giełdzie i w wielkim skupieniu odbył się Rytuał Mielenia. Już sie piecze chleb na nowej mące, a wkrótce wyrosną bułeczki drożdżowe, naturalnie pełnoziarniste 🙂 A oto zakupione cudo w całej okazałości. Działa prosto, nawet ja rozumiem- wsypiesz z […]

Czytaj dalej Wakacyjna Księga Radości- młynek zbożowy, dużo marchwi i floksy na ogrodzie

Lipcowe ostatki

Trzeba się śpieszyć, lipiec się kończy. Zakwitły dalie, zrudziały trawy, od Hanki są zimne poranki, a niebo nabiera głębokich tonów, już sierpniowego szafiru.Poszliśmy z Małym na łąki, w trawach połazić. W trawach jak to w trawach, świerszcze i bajki, przy okazji wzięliśmy ” Stalowego Szczura” Harrisona, coby go do biblioteki odnieść, Harrisona lubię, wprowadza mnie […]

Czytaj dalej Lipcowe ostatki

Pomidorki i poezja

Pomidorki mi w folii dojrzały.O dziwo, są słodkie, smak zupełnie inny niż w sklepie- bez nawozów, na własnej wodzie ze studni, pachną nieziemsko. Ciekawe, kiedyś nie lubiłam pomidorów, a teraz bym tylko niuchała z nosem przy ziemi. Zapach liści uwielbiam, niezwykły, taki pomidorowy. No nic tak nie pachnie, a ponieważ między pomidorami bazylię zasadziłam, to […]

Czytaj dalej Pomidorki i poezja

Wszystkie zachody słońca przemijają bezpowrotnie

Tup tup, wędruje sobie słońce.Nadchodzi wieczór w Kalinowie.Umyte, odziane w czyste koszulki dzieciaki i tak śmigają po dworze, po raz kolejny brudząc sobie nogi. Chłód daje odetchnąć, upał jest lżejszy nieco, kusi chłodna trawa. teraz najlepiej smakują maliny, a za topolami niebo stroi się jak paw.Fotografuję te woale, te malowane na chmurach batiki, bo przemijają […]

Czytaj dalej Wszystkie zachody słońca przemijają bezpowrotnie