Lipcowe ostatki

Trzeba się śpieszyć, lipiec się kończy. Zakwitły dalie, zrudziały trawy, od Hanki są zimne poranki, a niebo nabiera głębokich tonów, już sierpniowego szafiru.Poszliśmy z Małym na łąki, w trawach połazić. W trawach jak to w trawach, świerszcze i bajki, przy okazji wzięliśmy ” Stalowego Szczura” Harrisona, coby go do biblioteki odnieść, Harrisona lubię, wprowadza mnie […]

Czytaj dalej Lipcowe ostatki

Pomidorki i poezja

Pomidorki mi w folii dojrzały.O dziwo, są słodkie, smak zupełnie inny niż w sklepie- bez nawozów, na własnej wodzie ze studni, pachną nieziemsko. Ciekawe, kiedyś nie lubiłam pomidorów, a teraz bym tylko niuchała z nosem przy ziemi. Zapach liści uwielbiam, niezwykły, taki pomidorowy. No nic tak nie pachnie, a ponieważ między pomidorami bazylię zasadziłam, to […]

Czytaj dalej Pomidorki i poezja

Wszystkie zachody słońca przemijają bezpowrotnie

Tup tup, wędruje sobie słońce.Nadchodzi wieczór w Kalinowie.Umyte, odziane w czyste koszulki dzieciaki i tak śmigają po dworze, po raz kolejny brudząc sobie nogi. Chłód daje odetchnąć, upał jest lżejszy nieco, kusi chłodna trawa. teraz najlepiej smakują maliny, a za topolami niebo stroi się jak paw.Fotografuję te woale, te malowane na chmurach batiki, bo przemijają […]

Czytaj dalej Wszystkie zachody słońca przemijają bezpowrotnie

Między czas

Dzisiaj Duży wyjeżdża na obóz do Świnoujścia, a ja kończę drugi rozdział pracy doktorskiej i słucham Lisy Hannigan.Zakochałam się w jej piosenkach.Macie, też się zakochajcie. http://www.youtube.com/watch?v=fyXmp-FiPJo&feature=related Rano powędrowałam do szklarni i ścięłam bazylię. Cały bukiet liści i zapachu. Nieziemskie. Mama obrywa teraz listki, a ja siadłam z wyrzutami sumienia do pisania, a w między czasie […]

Czytaj dalej Między czas

Pan Kot

Pan Kot jest ważny.Pan Kot dostaje czego chce.Mleko, mięsko, zachody slońca, wygrzany tarasik, pieszczoty i ba, na rękach go noszą.Bo to Pan Kot!

Czytaj dalej Pan Kot

Może być i kaczka

Czy ja mówiłam, że u nas we wtorki jest rynek?Zjeżdżają się rolnicy z całej gminy, sklepy wypelniają się oryginalnymi postaciami, na parkingu pod komunistycznym pomnikiem stoją kramy, pod cerkwią traktory i furmanki..No i nade wszystko wszędzie niemal brzmi gwara, coś w rodzaju mieszanki polsko-rosyjsko-białoruskiej, rodem z ” Samych swoich”.No więc stoję w ogonku po wędliny, […]

Czytaj dalej Może być i kaczka

Wakacyjna Księga Radości- wpis czwarty. Na turnieju.

Wybraliśmy się dzisiaj z Agnieszką i jej rodzinką  na rekreacje historyczne. W Jurowcach  koło Białegostoku odbywała się koncentracja wojsk Księstwa Litewskiego, przed 600-leciem bitwy pod Grunwaldem.Oprócz rozlicznych atrakcji, takich jak odgrywanie ataku na drewniany gródek, jarmark średniowieczny, koncerty , można było tez zobaczyć turniej rycerski, strzelanie z łuku, a w nocy, czego nie doczekaliśmy, pokaz […]

Czytaj dalej Wakacyjna Księga Radości- wpis czwarty. Na turnieju.