Droga do domu

Latem do domu idzie się wolno.Po pierwsze, Mały znalazł żuka.-Czemu ten żuk idzie do nas?- pyta poważnie.– A skąd wiesz,że idzie do nas?– No bo tą samą drogą…. Biedne żuczysko patrzy na nas z nadzieją, a niech ma, puszczamy go wolno. Ma do nas jakieś trzy lata świetlne, może dojdzie. Niosę te wiadra i niosę..końca […]

Czytaj dalej Droga do domu

Znowu wiśnie

Dziadkowi coś wpadło w sandał:) Ale dobrości! Śpieszmy się kochać wiśnie…. Ja znowu z uporem maniaczki o wiśniach.Piszę bolącymi palcyma, ramiona mam drętwe, codziennie do 20 kg wiśni zrywamy, bo te paskudne drzewa obrodziły że hej!Cukier nam wychodzi kilogramami, bo po wydrylowaniu ( konwencjonalna metoda nożowo-wsuwkowa) zasypujemy cukrem i potem gotujemy…zapachy niebiańskie.Kolejna porcja zdjęć wiśniowych.

Czytaj dalej Znowu wiśnie

Pikle z curry

Pikle z curry, pychota.Mężowa mama nauczyła mnie robić i teraz to podstawowa pyszność lipcowa u mnie w domu.20 lipca to brzmi strzasznie.Potwór czasu zjada mi wakacje.Powinnam narysowac obraz jak Goya” Saturn pożerający wakacje Kaliny”.Kolory płowieją, złocieją, rumianki zamiast jaśminów. Trawy do pasa.Ale co tam.Biegniemy dzisiaj dalej na wiśnie, kosimy trawnik i piklujemy. Oto przepis: Składniki […]

Czytaj dalej Pikle z curry

Rzeczpospolita drylująca

Nadejszła wiekopomna chwila i nastały wiśnie.Z samego rana zapakowałam na rower dwa małe wiaderka, jedno zielone i Małego i pojechaliśmy na zrywanie. Wiśnie obrodziły wokół domu teściów jakby co. Trzy wiaderka po to,że w zeszłym roku największym problemem było wyszarpywanie sobie wiaderek przez moich synów, każdy chcial miec takie same. No więc jedno takie samo […]

Czytaj dalej Rzeczpospolita drylująca

Rzeka wspomnień

Jeszcze kilka zdjęć z rzeki, coby nam smutno zimą nie było, jak będziemy oglądać.Narew jest dość czysta, bo złapaliśmy z Małym raka ostatnio,a te paskudztwa podobno tylko w czystej wodzie mieszkają.Co do chmur, przepiękne.Co do ugorów i łąk i sitowia, pierwsza klasa.

Czytaj dalej Rzeka wspomnień

Lawendowe żniwa i pokoje letnie

Miał car Pałac Letni, ma i Kalina.Kalinowy mąż przygotował piękny pokoik i kuchnię dla ewentualnych gości,ale na razie buszuję tu ja i dzieciaki.Jest cudnie!Mam starą szafę, pomalowałam kredensy w zwariowane kwiaty, suszę tam zioła, pichcę obiadki…O krok jest las, o dwa kroki łąki za domem.Dzisiaj zrobiłam lawendowe żniwa, a oto foto sesja.

Czytaj dalej Lawendowe żniwa i pokoje letnie

Wieczór nad Narwią

Mały patrzy na rzekę, z zadumą:) Aż po horyzont, szczęśliwe łąki.A ty mnie na łąki szczęśliwe zawieź,wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej… Kalina na szczęśliwej łące Mały na szczęśliwej łące

Czytaj dalej Wieczór nad Narwią

Obieranie cebuli

Poszukiwanie sensu życia jest jak obieranie cebuli.Po pierwsze, juz Shrek stwierdził rzecz oczywistą,że cebula ma warstwy.Dlatego najlepsza wydaje się metoda narnijsjka: dalej wzywż i dalej w głąb.No bo nie wiadomo, czy te warstwy wzwyż tylko, ta głąb też mnie kusi.Po drugie, oczy łzawią.Kto próbował obierać życie….to jest cebulę, wie, o czym mówię.Ileż to razy….jak się […]

Czytaj dalej Obieranie cebuli

Nad rzeką

Dawno nie pisałam.Albowiem utknęłam w pracy po uszy, a dopiero wczoraj skończyłam z tym.Od dzisiaj wolna i swobodna….uczciłam to nad rzeką.Dlaczego rzeki są tak metafizycznie cudowne?Tak lgną do serca?Błogo bolą…Wiatr jak z Whitmana, a trawy jak …z Whitmana..no, pachnie tam Whitmanem na całego…Wąchałam miętę, zapachy bagna, traw, gorycz ziółek…Mały dygotał z zimna, ale dzielnie brnął […]

Czytaj dalej Nad rzeką