Sierpniowe smutki

  No i co? No i jesienią zpachniało.Zrobiło się zimno, markotnie, deszcz natrzepał liści z brzóz…Kiedy wyciągnę ” Dolinę muminków w listopadzie” to będzie znak, że już po.Wiecie, po czym.Więc nie wyciągam.Ale posnułam się z aparatem po podwórzu i napstrykałam smutków.    Smutna bazylia, nieposadzona w swoim czasie, dogorywa pod szklarnią.   Będzie czym w kominku […]

Czytaj dalej Sierpniowe smutki

Buszujący w jeżynach

W jeżynach jeżynowe elfy grają smutną piosenkę o gasnącym lecie.Średni  smakuje słodycz, ja spijam melancholię.Jak Spodek , nonszalancko nie przejmujący się złudą Tytanii, korzystający z uroków snu, nim minie…         

Czytaj dalej Buszujący w jeżynach

Papierówki

Papierówki codziennie lęgną się w szafirowej misie z emalii,jakbym nie naobierała, i tak magicznie ich pełno.Szarlotka, kompot, marmolada z goździkami, a ich nie ubywa.Ale wczoraj, kiedy jechałam z małym do biblioteki, zapachniało mina Gnilicy zleżałymi, spadłymi w trawie, i nagle ukłuł mnie żal- ach, to koniec sierpnia.Spokojne rabanie drew u sąsiada,śmiechy dzieci z basenu koło […]

Czytaj dalej Papierówki

Wielki dzień

I oto nadszedł.Ten dzień, o którym marzyłam.Jako matka rozumiałam, że muszę poczekać,ale wiedziałam, że kiedyś jednak skończy się to beztroskie dzieciństwo i tak dalej, ale- przyznam się- tęskniłam, czekałam.I oto przyszedł ten dzień.nadejszła wiekopomna chwila.– Kup mi dezodorant, mamo.- powiedział Duży.

Czytaj dalej Wielki dzień

Kulinarne rozmowy na temat księżyca

Wracamy  uliczką Cichą do domu, między opłotkami,skoszonymi polami, sadami, z których pachną na potęgę papierówki.Blisko jest, to idziemy pieszo.Ciemnieje, jak w wierszu Miłosza, psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.Wielgachny księżyc w nowiuwschodzi nad prawosławnym cmentarzem.– Wygląda jak rogalik.- mówię.– Jak kawałek plasterka sera. – Średni.– Albo jak ciasteczko.-Takie kruche, jak ty robisz.– Można jego […]

Czytaj dalej Kulinarne rozmowy na temat księżyca

Bose nóżki na mokrym tarasie

Po deszczu wszystko zalśniło.Mały wybiegł na drewniane deski tarasu, błyszczące od wody i zaczął wywijać hołubce.Lśnienie na brzozach, na mieczykach,na ciemnej sukience wieczornego nieba.A ja sfotografowałam- no bo, ech, szkoda słów….Popatrzcie…   Panorama za domem  Kawałek Opuszczonego Domu    Wieczorna, Poburzowa stodoła sąsiada…

Czytaj dalej Bose nóżki na mokrym tarasie