Trzy minuty

Podobno dzień jest już dłuższy o trzy minuty.Tak się zastanawiam, co można zrobić z trzema minutami dodatkowego czasu?Można posłuchać walca nr 2 Szostakowicza, ale bez tych fantastycznych rożków na koniec, bo trwa z rożkami 3 minuty 42 sekundy….Można okrążyć las za naszym domemi rozmyślając o Dymitrze Dymitrowiczu patrzeć, jak ostatnie promienie gasną w brzozach.Można przypomnieć sobie Pieśń […]

Czytaj dalej Trzy minuty

Ma zupka nogi?

– Ma zupka nogi?- zapytał Mały podczas jedzenia pomidorówki.Święta świętami, ale zupkę trzeba zjeść.– Mały zupkę musi zjeść.- przypomniała mi Babcia.Zajęta czytaniem Najstarszego odparłam machinalnie:– Przecież nie ucieknie mu zupka.No i mam pytanie obiadowe…– Ma zupka nogi, nie?- pyta Mały.– Nie ma nóg.– Kjebek ma nogi nie?Mały metodą starożytnych Rzymian umieszcza zasadniczy trzon zdania na […]

Czytaj dalej Ma zupka nogi?

Wesołych Świąt!

  Wczoraj w Krakowie na Placu Kingi listy wypchnęły denko od skrzynki, bo tyle listów, któż by to zniósł. O! Znów pocztowy wóz: Jeszcze ten mostek, jeszcze ta rzeczka i wjedzie poczta w mury miasteczka. Śnieg przed pocztą biegnie jak zając, trąbki pocztowe gromko grają: Listy, paczki, stamtąd i stąd! Wszystkim wesołych świąt! Konstanty Ildefons Gałczyński

Czytaj dalej Wesołych Świąt!

A Mikołaj dostał w łeb…(przepraszam za kolokwializm)

Przez szary szkolny budynek przetoczyły się klasowe wigilie.Ekumeniczne. Tradycyjne, z potrawami i mniej tradycyjne, z chipsami i colą made in Hoop.W ramach plebiscytu samorządu ogłoszono konkurs na najbardziej świąteczną klasę i czym prędzej się wybierajcie zaczęła się lawina gromadzenia ozdób i świecidełek.W moim prywatnym plebiscycie na najbardziej kuriozalną ozdobę zwycięża wpleciony w koło jak Iksjon łeb […]

Czytaj dalej A Mikołaj dostał w łeb…(przepraszam za kolokwializm)

Egzystencjalista

– Natura to taka babka, prawda, mamusiu?- zapytał Średni.Wracaliśmy ze szkoły.Nasza ulubiona willa urosła w pierze i chełpiła się pokrytymi steropianem frontami, delikatną rączką  kosztownego projektanta zasadzonym ogrodem, głazami naskalnymi przywleczonymi chyba ze Stonehenge i kolistym klombem wielkości tarasu z Baalbek.– Jaka babka?– Taka co steruje wszystkim, co nie?Stara babka.Ale nieprawdziwa, niektórzy myślą tylko tak, co nie? Szamani.Ostatnie słowo wymówił […]

Czytaj dalej Egzystencjalista

Walc ze snu

Podobno każda rzecz jest tylko odbiciem, prawda?Rzeczy w tym pokoju były odbiciami moich snów.Znałam te dzwoniące szkiełka, odblaski kolorów, przeczuwane faktury tkanin, deseń tapet, pościeli, błądzące w mrokach melodie niezwykłych przedmiotów. I nagle zobaczyłam, że nie tylko mnie śnił się ten pokój.Ktoś go odnalazł …        …Trudno, przyznaję się, jestem koszmarem minimalisty.Od dziecka zbierałam ptasie piórka, kamienie, […]

Czytaj dalej Walc ze snu

Orzeł mały

Uczę Małego wierszyka.Wierszyk jest znany,ma  odpowiedni klimat patriotyczny, ale autor nie przewidział rodzinnego indywidualizmu moich synów.– Kto ty jesteś?Polak mały.Jaki znak twój? Orzeł biały.- powtarzam zachęcająco.– No powiedz, kto ty jesteś?- pytam .– Atanek.- wesoło odpowiada mój indywidualista.Od jakiegoś czasu tak nietypowo zdrabnia swoje imię.– No tak, Atanek, ale to jest wierszyk. Kto ty jesteś?Polak. […]

Czytaj dalej Orzeł mały

Pierogi

– Atanek jobi piejogi.– A co jest w tych pierogach?Mały z namysłem nakłada farsz. Marszczy czoło i stwierdza triumfalnie:– Mydło jeśt.– Aha…a mięska nie ma?– Mięśko jeśt.– A z jakiego zwierzątka?- drążę niewegetariański temat.Namysł. Dużo namysłu.– Świnki.No więc na obiad były pierogi z mydłem i świnką.

Czytaj dalej Pierogi