Moje

Mały nauczył się asertywności.Najczęściej używanym słowem jest aktualnie „moje”.„Moje” są rajstopy, poduszka, kompot, krzesło,wszystko.Z upodobaniem spycha nas z foteli i rozwala się na łóżku.Zabiera kredki Średniemu i grzebie w plecaku Dużego.„Moje” są nawet kocie chrupki. Nie, żeby jadł. Ale uzurpuje dla siebie kawałek świata i dumnie broni owej reduty.Mam nadzieję, że niedługo jego „moje” posunie się […]

Czytaj dalej Moje

W autobusie, wracając do domu

   …brzozy mają od dołu złoto-rudą koronkę, jak w babcinej sukience.Kto im haftuje takie sukienki?Kto by pomyślał, że wiatr ma tyle delikatności w szklanych palach?– Od szóstej rano na nogach.-Marcin jej zabronił, i ona sobie tak pozwala zabraniać?…mech, jakby go pogłaskać, taki…koci jest. Zielony kot. Aksamitny.-I ten lekarz znajomy mówi, niech siostra pacjentowi wypisze…i ruszyła […]

Czytaj dalej W autobusie, wracając do domu

Tink-tink i Drzewowieża

– Mamo, będziemy na mostku robić tink- tink?- zapytał Średni.I oczywiście się zgodziłam.Mostek był przy ogródku, a w ogródku rosło cudne chaszczysko, roślina różowo- zielona, z licznymi wypustkami w kształcie malutkich gruszeczek. Po nacisnięciu gruszeczki z dźwiękiem tink- tink! rozpadała się ona i wylatywały małe, spiralne nasionka- gąsieniczki.Palce pachniały słodko- niesamowitym karmelem, robilismy tink- tink […]

Czytaj dalej Tink-tink i Drzewowieża

Troszkę jesieni jak w cebrze wina

Leszek Długosz mi po marzeniach spaceruje,nucąc o dniu w kolorze śliwkowym. Wracaliśmy rowerem wczoraj,podziwiając brzozowy złoty gobelinek w trawie,łyse już wiśnie, miotlaste topole. Słoneczniki.Rude pola.Zaorane pola.Wicher po niebie.Wiozłam Średniego na rowerze , sapiąc trochę,bo Średni swoje waży,Zwróciłam mu uwagę na ciężar właściwy, na co odpowiedział:– A co, chciałabyś mieć szkieleta zamiast synka?No nie faktycznie, nie […]

Czytaj dalej Troszkę jesieni jak w cebrze wina

Nie ma już tego jaśminu….

  Nie ma już tego jaśminu,który tulił się do okien biedniutkiego domku.Jakby go zasłaniał pieszczotliwie, jego mizerotę, biedę,jakby swoim przepychem jaśminowym gadał: na mnie patrzcie, na mnie, ja jestem Parcivalem tego królestwa,mam święte graale zapachu, ja jestem Piękną, ozdabiającą bestię, zasłoną na twarzy małych tego świata….Jaśmin umarł, Parcival pokonany,czerwony rycerz pokonał małego Parry’ego..i ten domekodchodzido niebazapomnianychdomów…. […]

Czytaj dalej Nie ma już tego jaśminu….